Łukasz Wierzbicki, który opracował wspomnienia Haliny Korolec-Bujakowskiej przypuszcza, że [podróżnicy] postanowili ruszyć w świat, by przeżyć wspólnie wielką przygodę, która stałaby sie drogą ku dojrzałości. Było w tym coś z rytuału birmańskich Ików, które sama Halina opisywała: „Chłopiec i dziewczyna, gdy się upatrzą, spodobają wzajemnie, idą w dżunglę i tam żyją jak ptaki niebieskie przez miesiąc. Gdy wrócą do wioski, są zaręczeni”. Tak to kwituje Wierzbicki: „Czymże był pomysł Haliny i Stanisława, jeśli nie potrzebą pójścia, jak młodzi Ikowie, w dżunglę, pragnieniem, by pośród bezkresu planety poszukać własnej drogi i sposobu na życie”.
Kasper Bajon, Dzikusy z Druskiennik
(Newsweek, 25 lipca 2011)
Drodzy,przyznaję, długo zwlekałem z rozpoczęciem pracy nad nową książką. Mimo często słyszanych pytań o to,…
Dopiewo Zacharzyn Ja i smok Czytuś w SP 13 w Poznaniu SP 17 w ZIelonej…
Moya Brennan i Łukasz Wierzbicki, Gdańsk, 2 grudnia 2010 roku Piętnaście lat temu pożyczyłem jej…
Zazwyczaj nie wracam w miejsca, w których już byłem. Namibia jest wyjątkiem.
Boruszyn SP 18 w Poznaniu SP 1 w ZIelonej Górze Police Tanowo SSP 1 w…
Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.
Więcej informacji